Przejazd przez drogę pośrodku weneckiej laguny- czułem się prawie jak Jezus chodzący po wodzie. Gdzie moja kanonizacja?!
czwartek, 27 września 2012
Teraz Krótko - Pozdrowienia!
Pozdrawiam serdecznie z jądra ciemności, Watykanu! Chciałem zrobić zdjęcie z papieżem, ale pogrożono mi halabardą.
Miało być z Watykanu, ale papież w dalszym ciągu nie uznaje internetu. Więc pozdrowienia z Florencji!
środa, 12 września 2012
Po głębszym - Never ending story
W dniu dzisiejszym doszło do ataku na placówkę dyplomatyczną Stanów Zjednoczonych w Libii. Doszło do niego nie w byle jakim mieście, bo w Benghazi, a więc stolicy zeszłorocznej rewolty.
Co z tego wynika? Islamiści (na początku próbowano zrzucić winę na lojalistów Kaddafiego, jednak czarna flaga z szachadą to raczej nie ich symbol, zielony sztandar) bardzo szybko postanowili rzucić się na dawnego sojusznika, który pomógł im zamordować byłego przywódcę.
Na początku mieliśmy do czynienia z informacyjnym chaosem- nieznana była dokładna ilość ofiar, sposób śmierci ambasadora USA, kto stał za zamachem. Nie wiedzieliśmy NIC. Gdy atmosfera zaczęła opadać, a Obama i Clinton potępili atakujących, pojawiła się dość prosta przyczyna śmierci- zaczadzenie lub obrażenia spowodowane ostrzelaniem samochodu z granatnika ręcznego.
Wszystko pięknie i ładnie, jednak coraz więcej faktów wskazuje na to, że ambasador nie był przypadkową ofiarą, i nie oberwał "boską kulą". Pojawiają się zdjęcia (odsyłam na Libyan SOS, nie będę ich tu publikował z uwagi na nieciekawy wygląd ambasadora), które wyraźnie wskazują na to, że miał miejsce zwykły lincz- zamachowcy fotografowali się z ciałem dyplomaty, tak samo, jak fotografowali się niespełna rok temu z ciałem Pułkownika Kaddafiego.
Miałeś chamie złoty róg, miałeś chamie czapkę z piór- Stany są same sobie winne. Zamieniły spokojny, świecki i rozwinięty kraj w piekło na Ziemi.
Co z tego wynika? Islamiści (na początku próbowano zrzucić winę na lojalistów Kaddafiego, jednak czarna flaga z szachadą to raczej nie ich symbol, zielony sztandar) bardzo szybko postanowili rzucić się na dawnego sojusznika, który pomógł im zamordować byłego przywódcę.
Na początku mieliśmy do czynienia z informacyjnym chaosem- nieznana była dokładna ilość ofiar, sposób śmierci ambasadora USA, kto stał za zamachem. Nie wiedzieliśmy NIC. Gdy atmosfera zaczęła opadać, a Obama i Clinton potępili atakujących, pojawiła się dość prosta przyczyna śmierci- zaczadzenie lub obrażenia spowodowane ostrzelaniem samochodu z granatnika ręcznego.
Wszystko pięknie i ładnie, jednak coraz więcej faktów wskazuje na to, że ambasador nie był przypadkową ofiarą, i nie oberwał "boską kulą". Pojawiają się zdjęcia (odsyłam na Libyan SOS, nie będę ich tu publikował z uwagi na nieciekawy wygląd ambasadora), które wyraźnie wskazują na to, że miał miejsce zwykły lincz- zamachowcy fotografowali się z ciałem dyplomaty, tak samo, jak fotografowali się niespełna rok temu z ciałem Pułkownika Kaddafiego.
Miałeś chamie złoty róg, miałeś chamie czapkę z piór- Stany są same sobie winne. Zamieniły spokojny, świecki i rozwinięty kraj w piekło na Ziemi.
niedziela, 2 września 2012
Po głębszym - Witaj, szkoło!
Tegoroczne rozpoczęcie roku szkolnego jest niepatriotyczne, bowiem w dniu jutrzejszym dzieci i młodzież nie zostaną obudzone między godziną 4 a 5 73-cią rekonstrukcją w radiu/telewizji niemieckich samolotów tudzież salwami z pancernika Schleswig-Holstein. Tym niemniej wytrwale pójdą na arcyciekawe przemówienia swych dyrektorów i nauczycieli, zaś dnia następnego ubiorą swe lekkie niczym piórka plecaki. Uczniowie szkół podstawowych będą podkradać sobie kredki, za budynkami gimnazjów odpalone zostaną papierosy, zaś w ogólniakach chłopcy przywdzieją eleganckie czapki i spodnie z krokiem w kolanach (tak, na lekcji też, czapka jest elementem niezbędnym), zaś dziewczęta będą jedna po drugiej spadać ze schodów nosząc szpilki, w których za cholerę nie umieją chodzić. Rok jak co roku, sielanka.
Poprzedni rok szkolny rozpoczął się w trakcie nieco ważniejszego wydarzenia- kampanii wyborczej. Z plakatów serdecznie spoglądała na nas pani Katarzyna Hall, okrzyknięta najlepszym ministrem EN, różne partie polityczne proponowały ulepszenia programów nauki, zmiany modelu nauki w liceach i tak dalej. W dniu dzisiejszym prezes PiSu, Jarosław Kaczyński uświadamiał nas, że żyjemy praktycznie w kraju afrykańskim, bowiem nic u nas nie działa. Wśród długiej listy niedziałających lub przeżartych przez agenturę elementów, wymienił również edukację. I eureka!
Pierwszy raz od dawna ZGADZAM się z Jarosławem Kaczyńskim. Zapomniał on tylko o jednym. To prawica, od Suchockiej czy Olszewskiego począwszy, przez AWS, a skończywszy na PiS i PO jest odpowiedzialna za zniszczenie systemu edukacji w Polsce. Pierwsi wprowadzili religię do szkół, drudzy trójstopniowy model edukacji do 18-ego roku życia, ostatnia para zaś- zaśmiecenie programu szkolnego, przede wszystkim- historii.
Środowiska smoleńskie ostatnio coraz więcej mówią o niskiej jakości nauczania historii w szkołach, między innymi dlatego, że za mało uwagi poświęca się historii Polski. Ciekawa teza. Tym niemniej, program nauczania historii w szkołach to indoktrynacja, przekłamania i generalnie szambo intelektualne. Aktualna wizja dziejów pisana jest pod dyktando katolicko-narodowe, jednostki i organizacje się gloryfikuje, absolutnie przemilczając ich zbrodniczość (przykłady klasyczne- powstanie warszawskie i żołnierze wyklęci). Historycy de facto podlegają nowoczesnej (nieco bardziej subtelnej) Inkwizycji, czyli Instytutowi Pamięci Narodowej, który dba o to, by młodzieży robić z mózgu gówno i zamieniać ją w wyborców PiSu.
Internet pełen jest małych Breivików, uważających się za patriotów, katolików i znawców historii, lecz nader wszystko- krzyżowców walczących o wiarę i ideę. Poprzez walkę (werbalną, bowiem na żadną inną nie mieliby odwagi) z islamskim terroryzmem sami stają się bandytami- nie zauważają, że głoszą dokładnie to samo co członkowie al-Kaidy, tylko stosują inne frazesy.
W szkole młody człowiek musi chodzić na religię, chyba, że posiada stosowne zwolnienie od rodziców. Nie każdy rodzic jest skłonny takowe wypisać. Jeśli uczeń nie chce słuchać o niepokalanym poczęciu i stworzeniu świata w 6 dni (po lekcji biologii np) to wówczas ma pecha- albo się indoktrynuje, albo dostanie pałę. Nie znam konsekwencji otrzymania jedynki z religii, ale to raczej nie jest nic przyjemnego.
Nie przeszkadza to jednak w wyznaniowym modelu Wychowania do Życia w Rodzinie. By młody człowiek mógł dowiedzieć się czegoś o seksualności człowieka, jego popędach i biologicznej naturze musi posiadać stosowne POZWOLENIE.
Ergo? Trzeba mieć pozwolenie by uciec od gadającego węża, ale także pozwolenie, by dowiedzieć się czegoś o człowieku- a to dlatego, że 15-letni człowiek nie daj Boże może zobaczyć penisa, albo dowiedzieć się, do czego (za wyjątkiem napełniania wodą i obrzucania sąsiadów) służą prezerwatywy. A że w podobnym wieku rozwija się seksualność człowieka? A chuj z nią!
Znaczna część aktualnie obowiązujących filmów edukacyjnych prezentowanych na zajęciach WDŻ balansuje na granicy amatorskiej wiedzy o seksualności i religijnego fundamentalizmu. Seks przedmałżeński przedstawiany jest jako w zasadzie grzech, seksualność człowieka jest powodem do wstydu, zaś onanizm i antykoncepcja- występki przeciw naturze.
Polski system edukacji ma nie tylko problem z konstrukcją (gimnazja- naczelna wylęgarnia patologii). Problemem jest treść- uczeń ma umieć składać ręce do obrzędów i rozmawiać ze swym zmyślonym przyjacielem, a nie posługiwać się penisem czy waginą. Dlatego właśnie Jarosław Kaczyński jest nieautentyczny. On nie chce odejść od aktualnego modelu edukacji. On chce to bagno pogłębić.
Poprzedni rok szkolny rozpoczął się w trakcie nieco ważniejszego wydarzenia- kampanii wyborczej. Z plakatów serdecznie spoglądała na nas pani Katarzyna Hall, okrzyknięta najlepszym ministrem EN, różne partie polityczne proponowały ulepszenia programów nauki, zmiany modelu nauki w liceach i tak dalej. W dniu dzisiejszym prezes PiSu, Jarosław Kaczyński uświadamiał nas, że żyjemy praktycznie w kraju afrykańskim, bowiem nic u nas nie działa. Wśród długiej listy niedziałających lub przeżartych przez agenturę elementów, wymienił również edukację. I eureka!
Pierwszy raz od dawna ZGADZAM się z Jarosławem Kaczyńskim. Zapomniał on tylko o jednym. To prawica, od Suchockiej czy Olszewskiego począwszy, przez AWS, a skończywszy na PiS i PO jest odpowiedzialna za zniszczenie systemu edukacji w Polsce. Pierwsi wprowadzili religię do szkół, drudzy trójstopniowy model edukacji do 18-ego roku życia, ostatnia para zaś- zaśmiecenie programu szkolnego, przede wszystkim- historii.
Środowiska smoleńskie ostatnio coraz więcej mówią o niskiej jakości nauczania historii w szkołach, między innymi dlatego, że za mało uwagi poświęca się historii Polski. Ciekawa teza. Tym niemniej, program nauczania historii w szkołach to indoktrynacja, przekłamania i generalnie szambo intelektualne. Aktualna wizja dziejów pisana jest pod dyktando katolicko-narodowe, jednostki i organizacje się gloryfikuje, absolutnie przemilczając ich zbrodniczość (przykłady klasyczne- powstanie warszawskie i żołnierze wyklęci). Historycy de facto podlegają nowoczesnej (nieco bardziej subtelnej) Inkwizycji, czyli Instytutowi Pamięci Narodowej, który dba o to, by młodzieży robić z mózgu gówno i zamieniać ją w wyborców PiSu.
Internet pełen jest małych Breivików, uważających się za patriotów, katolików i znawców historii, lecz nader wszystko- krzyżowców walczących o wiarę i ideę. Poprzez walkę (werbalną, bowiem na żadną inną nie mieliby odwagi) z islamskim terroryzmem sami stają się bandytami- nie zauważają, że głoszą dokładnie to samo co członkowie al-Kaidy, tylko stosują inne frazesy.
W szkole młody człowiek musi chodzić na religię, chyba, że posiada stosowne zwolnienie od rodziców. Nie każdy rodzic jest skłonny takowe wypisać. Jeśli uczeń nie chce słuchać o niepokalanym poczęciu i stworzeniu świata w 6 dni (po lekcji biologii np) to wówczas ma pecha- albo się indoktrynuje, albo dostanie pałę. Nie znam konsekwencji otrzymania jedynki z religii, ale to raczej nie jest nic przyjemnego.
Nie przeszkadza to jednak w wyznaniowym modelu Wychowania do Życia w Rodzinie. By młody człowiek mógł dowiedzieć się czegoś o seksualności człowieka, jego popędach i biologicznej naturze musi posiadać stosowne POZWOLENIE.
Ergo? Trzeba mieć pozwolenie by uciec od gadającego węża, ale także pozwolenie, by dowiedzieć się czegoś o człowieku- a to dlatego, że 15-letni człowiek nie daj Boże może zobaczyć penisa, albo dowiedzieć się, do czego (za wyjątkiem napełniania wodą i obrzucania sąsiadów) służą prezerwatywy. A że w podobnym wieku rozwija się seksualność człowieka? A chuj z nią!
Znaczna część aktualnie obowiązujących filmów edukacyjnych prezentowanych na zajęciach WDŻ balansuje na granicy amatorskiej wiedzy o seksualności i religijnego fundamentalizmu. Seks przedmałżeński przedstawiany jest jako w zasadzie grzech, seksualność człowieka jest powodem do wstydu, zaś onanizm i antykoncepcja- występki przeciw naturze.
Polski system edukacji ma nie tylko problem z konstrukcją (gimnazja- naczelna wylęgarnia patologii). Problemem jest treść- uczeń ma umieć składać ręce do obrzędów i rozmawiać ze swym zmyślonym przyjacielem, a nie posługiwać się penisem czy waginą. Dlatego właśnie Jarosław Kaczyński jest nieautentyczny. On nie chce odejść od aktualnego modelu edukacji. On chce to bagno pogłębić.
poniedziałek, 20 sierpnia 2012
Teraz krótko - Bombowy Trypolis
http://www.libyaherald.com/?p=12968
Tylu ludzi już odtrąbiło zwycięstwo libijskiej "rewolucji". Jak się okazuje, lojaliści wierni Muammarowi Kaddafiemu (lub raczej Jego ideologii) nie próżnują i dopiero zaczynają wychodzić z cienia.
Chwała Zielonym !
Tylu ludzi już odtrąbiło zwycięstwo libijskiej "rewolucji". Jak się okazuje, lojaliści wierni Muammarowi Kaddafiemu (lub raczej Jego ideologii) nie próżnują i dopiero zaczynają wychodzić z cienia.
Chwała Zielonym !
niedziela, 19 sierpnia 2012
Po głębszym - Tere, ma olen eesti
Czyli, według Google Translatora- "Dzień dobry, jestem Estończykiem". Do wysunięcia tak odważnej tezy skłoniła mnie nie tylko niezmierzona ambicja nauki języka do niczego nie podobnego, ale także słowa arcybepe Michalika, które utwierdziły mnie nie tylko w przekonaniu o głupocie polskiego episkopatu, jak i że przyjemne jest życie ateisty.
Abepe Michalik w polskim Kościele pełni rolą dość znaczącą- jest mianowicie przewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski. Można więc uznać, że w pewnym stopniu jego poglądy są odzwierciedleniem poglądów ogółu naszych purpurowych kacyków. Jest to postać dość szara i niezbyt wyrazista, jego główne osiągnięcie życiowe (przed awansem, naturalnie) to tron arcybiskupstwa przemyskiego. Podejrzewam że dla duchownego istnieją bardziej prestiżowe fuchy, no ale, Przemyśl ładne miasto.
Najbardziej znanym faktem z życia abepe Michalika jest jednak jego mało ewangeliczne podejście do policjanta- otóż ksiądz arcybiskup po chrześcijańsku załatwił panu władzy kopa w dupę z miejsca zatrudnienia w trybie prawie natychmiastowym za to, że delikwent zwracał się do niego per.. "proszę pana". Podczas rutynowej kontroli drogowej, lub zatrzymania pojazdu- za mocne przekroczenie prędkości. Temat do zgłębienia. Ale Kościół w Polsce ma coraz mniejsze znaczenie i dba o rozwój ewangelii i ogólnie o swoje owieczki.
Najbardziej znaczące były dla mnie jednak słowa TW Zefira (Polski Episkopat brzydzi się komunizmu, ale dla dobra Kościoła i wiernych można nawet kablować na nich do UB) wypowiedziane podczas spotkania z patriarchą Moskwy i całej Rusi Cyrylem. Nasz intelektualista uznał bowiem, że dzisiejsze społeczeństwo musi oczyścić się z "grzechów przeciw Bogu i uderzających w podstawowe prawa człowieka (sic!), takich jak- aborcja (?), eutanazja (?!) i... homoseksualizm (??!!)". Homoseksualizm to poważny cios w prawa człowieka, proszę księdza, zaś analne igraszki w małymi chłopcami to czynności misjonarskie. Ups...
Inna wypowiedź Michalika jest równie przewrotna - "(...) budowanie społeczeństwa bez Boga jest skazane na porażkę". W Europie dużo jest społeczeństw zlaicyzowanych, niewiele jednak stricte ateistycznych. Do tego grona należą między innymi- Albania, Czechy, Finlandia, Szwecja czy właśnie Estonia. O ile pierwszy przykład jest dość słaby, o tyle będąc w Estonii nie odczuwałem rozkładu społeczeństwa i koszmarnej demoralizacji. Odwrotnie, widziałem wielu wyluzowanych, cieszących się życiem ludzi, którzy na każdy sukces wolą ciężko zapracować, niż go sobie wymodlić. I, jak widać, Bóg wybrał tych cholernych ateistów, a nie swe wierne owieczki. Od dłuższego czasu Polacy nie mogą powiedzieć że mają potęgę, mogliby więc chociaż powiedzieć, że mają Boga. A teraz nawet i tego nie mamy. Bóg się od nas odwrócił, ludzie. Może czas odwrócić się od niego?
Oczywiście, że nie. Bo Polacy potrzebują swojego Boga. Bo gdyby go nie mieli, to wyglądalibyśmy tak jak Szwecja. A to byłby koszmar, bo mają publiczną służbę zdrowia, jeden z najlepszych systemów edukacyjnych na świecie, a także najwyższą bodaj w Europie przewidywaną długość życia i poziom zadowolenia z niego. PIEKŁO !
Abepe Michalik w polskim Kościele pełni rolą dość znaczącą- jest mianowicie przewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski. Można więc uznać, że w pewnym stopniu jego poglądy są odzwierciedleniem poglądów ogółu naszych purpurowych kacyków. Jest to postać dość szara i niezbyt wyrazista, jego główne osiągnięcie życiowe (przed awansem, naturalnie) to tron arcybiskupstwa przemyskiego. Podejrzewam że dla duchownego istnieją bardziej prestiżowe fuchy, no ale, Przemyśl ładne miasto.
Najbardziej znanym faktem z życia abepe Michalika jest jednak jego mało ewangeliczne podejście do policjanta- otóż ksiądz arcybiskup po chrześcijańsku załatwił panu władzy kopa w dupę z miejsca zatrudnienia w trybie prawie natychmiastowym za to, że delikwent zwracał się do niego per.. "proszę pana". Podczas rutynowej kontroli drogowej, lub zatrzymania pojazdu- za mocne przekroczenie prędkości. Temat do zgłębienia. Ale Kościół w Polsce ma coraz mniejsze znaczenie i dba o rozwój ewangelii i ogólnie o swoje owieczki.
Najbardziej znaczące były dla mnie jednak słowa TW Zefira (Polski Episkopat brzydzi się komunizmu, ale dla dobra Kościoła i wiernych można nawet kablować na nich do UB) wypowiedziane podczas spotkania z patriarchą Moskwy i całej Rusi Cyrylem. Nasz intelektualista uznał bowiem, że dzisiejsze społeczeństwo musi oczyścić się z "grzechów przeciw Bogu i uderzających w podstawowe prawa człowieka (sic!), takich jak- aborcja (?), eutanazja (?!) i... homoseksualizm (??!!)". Homoseksualizm to poważny cios w prawa człowieka, proszę księdza, zaś analne igraszki w małymi chłopcami to czynności misjonarskie. Ups...
Inna wypowiedź Michalika jest równie przewrotna - "(...) budowanie społeczeństwa bez Boga jest skazane na porażkę". W Europie dużo jest społeczeństw zlaicyzowanych, niewiele jednak stricte ateistycznych. Do tego grona należą między innymi- Albania, Czechy, Finlandia, Szwecja czy właśnie Estonia. O ile pierwszy przykład jest dość słaby, o tyle będąc w Estonii nie odczuwałem rozkładu społeczeństwa i koszmarnej demoralizacji. Odwrotnie, widziałem wielu wyluzowanych, cieszących się życiem ludzi, którzy na każdy sukces wolą ciężko zapracować, niż go sobie wymodlić. I, jak widać, Bóg wybrał tych cholernych ateistów, a nie swe wierne owieczki. Od dłuższego czasu Polacy nie mogą powiedzieć że mają potęgę, mogliby więc chociaż powiedzieć, że mają Boga. A teraz nawet i tego nie mamy. Bóg się od nas odwrócił, ludzie. Może czas odwrócić się od niego?
Oczywiście, że nie. Bo Polacy potrzebują swojego Boga. Bo gdyby go nie mieli, to wyglądalibyśmy tak jak Szwecja. A to byłby koszmar, bo mają publiczną służbę zdrowia, jeden z najlepszych systemów edukacyjnych na świecie, a także najwyższą bodaj w Europie przewidywaną długość życia i poziom zadowolenia z niego. PIEKŁO !
czwartek, 9 sierpnia 2012
Po głębszym - Stracone pokolenie
Bliżej niesprecyzowany moment przed historycznym wybuchem II wojny światowej. Polscy przywódcy decydują się pójść na rękę III Rzeszy i odstąpić korytarz gdański, a także pozwolić wchłonąć Wolne Miasto Niemcom. Rozpoczyna się normalizacja stosunków i zawarcie sojuszu polsko-niemieckiego. Gdy ZSRR decyduje się zaatakować Finlandię i Państwa Bałtyckie, sojusz wypowiada Stalinowi wojnę. Rusza wielka, antybolszewicka krucjata. Związek Radziecki, wciąż zdezorganizowany po czystkach, po jakimś czasie upada. Polska musiała odstąpić (koniec końców) Niemcom całość terytoriów wschodnich dawnej II Rzeszy, ale uzyskuje pokaźne nabytki na wschodzie- w przybliżeniu dzisiejszą Białoruś, Ukrainę, Świętą Ziemię Smoleńską, i przy cichej aprobacie Hitlera- Litwę. Mamy port nad Bałtykiem? Niedorozwinięty, w Palandze, ale jest! Mamy port nad Morzem Czarnym? No panie! Czyli Polska od morza do morza, jak Bóg przykazał.
Wśród polskiej młodzieży taka wizja historii alternatywnej posiada coraz szersze poparcie. Olewamy nienawiść Hitlera do Polaków (ogólnie- Słowian), przymykamy oko na Holocaust, który spokojnie będzie mógł się rozpocząć. Pomijając fakt współpracy z najobrzydliwszym reżimem w dziejach świata, dowodzi on totalnego analfabetyzmu historycznego u młodych. Dlaczego?
Polska w takich granicach utraciłaby Pomorze z wiernymi polskiej państwowości Kaszubami. Wielkopolskę, główny ośrodek początków państwa polskiego z Gnieznem, naszą pierwszą stolicą. Górny Śląsk, o którego polskość walczyli Polacy i Ślązacy w trzech krwawych powstaniach. A co uzyskalibyśmy w zamian? Tereny zamieszkałe w gigantycznej większości przez Białorusinów i Ukraińców, z czego ci ostatni wykazywali od XVII wieku małą radość z panowania Lachów. Stalibyśmy się mniejszością w efemerycznym państwie o dziwnych granicach, idealną kolonią dla Niemców, państwem słabym, buforowym, targanym przez konflikty wewnętrzne.
A co by było, gdyby Hitler napadł na Zachód? Gdyby do wojny ponownie przystąpił rozgoryczony Związek Radziecki (lub okrojona Rosja)? Lub tym bardziej- gdyby alianci wygrali? Polska byłaby tym, czym historycznie były Węgry, Rumunia, Chorwacja- sojusznikiem III Rzeszy. A z takimi nie liczono się wcale. Co więc by z tego dla nas wynikło? Polska w rozmiarach Królestwa Kongresowego czy może Republika Radziecka?
PiS, IPN, program nauczania historii i ogólny trend powodują, że młode pokolenie, zwłaszcza część wywodząca się z prowincji, staje się reakcyjne, konserwatywne i nietolerancyjne. Obowiązkiem młodego pokolenia jest bunt, niszczenie autorytetów, tworzenie własnych, niechęć do skostniałej władzy, ogólnie- Rage against the machine. Tymczasem doświadczamy czegoś odwrotnego- Rage FOR the machine. Młodym podoba się autorytaryzm w wydaniu Kaczyńskiego, rzucający w Niemców butelkami powstańcy warszawscy, Kościół katolicki na czele z Janem Pawłem II i sanacyjna Polska.
My, pokolenie urodzone po przemianach, staliśmy się bezkształtną masą, której kształt nadają prawicowi politycy. Wszyscy wyśmiewają się z kultu dynastii Kimów w Korei Północnej i nienawidzą Che Guevary, a z jeszcze większym namaszczeniem traktują Jana Pawła II- człowieka, który (pośrednio) odpowiada za więcej śmierci i nędzy niż Che i Kim razem wzięci. Papież jest osobą świętą, nienaruszalną. Gdy umierał, działo się dokładnie to samo, co ponad pół roku temu w Korei Północnej. Ptaki spadały z nieba, reporterki zalewały się łzami.
Wreszcie, podkreśla się fakt, że jesteśmy narodem skrzywdzonym. Niewątpliwie jest w tym trochę racji, mało kto dostawał po dupie tak, jak my (pomijam fakt, czy w znacznej części przypadków sami się o to nie prosiliśmy). Tylko dlaczego solidaryzujemy się z tymi, którzy krzywdzili nas i narody do nas podobne? Dlaczego usuwa się ulicę imienia Patrice'a Lumumby, człowieka, który walczył o wolność Konga i w jej imię zginął; człowieka, który nie miał kropli krwi na rękach? A dlaczego stawia się pomniki i nadaje nazwy ulic imienia Ronalda Reagana? Czołowego neoimperialisty, kapusia, człowieka, który bombardował Libię i wspierał krwawych dyktatorów takich jak Marcos, Pinochet, Stroessner?
Nowe pokolenie to stracone pokolenie. To pokolenie, które ma własną, wspartą przez IPN, wizję historii. Wystarczy przytoczyć to, co działo się niedawno na Powązkach, w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Na rozpaczliwe, błagalne przemówienie prezesa Związku Powstańców odpowiedziano "Precz z komuną". To o wszystkim świadczy. Oni mają w dupie tych niedołężnych starców. To ci łysi z Powązek są Powstańcami Warszawskimi. Tymi, którzy walczyli w Prawdziwym Powstaniu Warszawskim, a nie tym wykreowanym przez PRL i jej nowe wydanie- III RP.
Wśród polskiej młodzieży taka wizja historii alternatywnej posiada coraz szersze poparcie. Olewamy nienawiść Hitlera do Polaków (ogólnie- Słowian), przymykamy oko na Holocaust, który spokojnie będzie mógł się rozpocząć. Pomijając fakt współpracy z najobrzydliwszym reżimem w dziejach świata, dowodzi on totalnego analfabetyzmu historycznego u młodych. Dlaczego?
Polska w takich granicach utraciłaby Pomorze z wiernymi polskiej państwowości Kaszubami. Wielkopolskę, główny ośrodek początków państwa polskiego z Gnieznem, naszą pierwszą stolicą. Górny Śląsk, o którego polskość walczyli Polacy i Ślązacy w trzech krwawych powstaniach. A co uzyskalibyśmy w zamian? Tereny zamieszkałe w gigantycznej większości przez Białorusinów i Ukraińców, z czego ci ostatni wykazywali od XVII wieku małą radość z panowania Lachów. Stalibyśmy się mniejszością w efemerycznym państwie o dziwnych granicach, idealną kolonią dla Niemców, państwem słabym, buforowym, targanym przez konflikty wewnętrzne.
A co by było, gdyby Hitler napadł na Zachód? Gdyby do wojny ponownie przystąpił rozgoryczony Związek Radziecki (lub okrojona Rosja)? Lub tym bardziej- gdyby alianci wygrali? Polska byłaby tym, czym historycznie były Węgry, Rumunia, Chorwacja- sojusznikiem III Rzeszy. A z takimi nie liczono się wcale. Co więc by z tego dla nas wynikło? Polska w rozmiarach Królestwa Kongresowego czy może Republika Radziecka?
PiS, IPN, program nauczania historii i ogólny trend powodują, że młode pokolenie, zwłaszcza część wywodząca się z prowincji, staje się reakcyjne, konserwatywne i nietolerancyjne. Obowiązkiem młodego pokolenia jest bunt, niszczenie autorytetów, tworzenie własnych, niechęć do skostniałej władzy, ogólnie- Rage against the machine. Tymczasem doświadczamy czegoś odwrotnego- Rage FOR the machine. Młodym podoba się autorytaryzm w wydaniu Kaczyńskiego, rzucający w Niemców butelkami powstańcy warszawscy, Kościół katolicki na czele z Janem Pawłem II i sanacyjna Polska.
My, pokolenie urodzone po przemianach, staliśmy się bezkształtną masą, której kształt nadają prawicowi politycy. Wszyscy wyśmiewają się z kultu dynastii Kimów w Korei Północnej i nienawidzą Che Guevary, a z jeszcze większym namaszczeniem traktują Jana Pawła II- człowieka, który (pośrednio) odpowiada za więcej śmierci i nędzy niż Che i Kim razem wzięci. Papież jest osobą świętą, nienaruszalną. Gdy umierał, działo się dokładnie to samo, co ponad pół roku temu w Korei Północnej. Ptaki spadały z nieba, reporterki zalewały się łzami.
Wreszcie, podkreśla się fakt, że jesteśmy narodem skrzywdzonym. Niewątpliwie jest w tym trochę racji, mało kto dostawał po dupie tak, jak my (pomijam fakt, czy w znacznej części przypadków sami się o to nie prosiliśmy). Tylko dlaczego solidaryzujemy się z tymi, którzy krzywdzili nas i narody do nas podobne? Dlaczego usuwa się ulicę imienia Patrice'a Lumumby, człowieka, który walczył o wolność Konga i w jej imię zginął; człowieka, który nie miał kropli krwi na rękach? A dlaczego stawia się pomniki i nadaje nazwy ulic imienia Ronalda Reagana? Czołowego neoimperialisty, kapusia, człowieka, który bombardował Libię i wspierał krwawych dyktatorów takich jak Marcos, Pinochet, Stroessner?
Nowe pokolenie to stracone pokolenie. To pokolenie, które ma własną, wspartą przez IPN, wizję historii. Wystarczy przytoczyć to, co działo się niedawno na Powązkach, w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Na rozpaczliwe, błagalne przemówienie prezesa Związku Powstańców odpowiedziano "Precz z komuną". To o wszystkim świadczy. Oni mają w dupie tych niedołężnych starców. To ci łysi z Powązek są Powstańcami Warszawskimi. Tymi, którzy walczyli w Prawdziwym Powstaniu Warszawskim, a nie tym wykreowanym przez PRL i jej nowe wydanie- III RP.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
